Wrzesień 2026 roku przyniósł przewoźnikom drogowym kolejny wyraźny wzrost kosztów działalności. Największym problemem pozostają ceny oleju napędowego, które osiągnęły rekordowe poziomy. Dla branży transportowej, gdzie paliwo stanowi jeden z najważniejszych składników kosztów realizacji przewozu, oznacza to coraz większą presję na rentowność i konieczność aktualizacji stawek transportowych.
Diesel coraz droższy
Według danych e-petrol.pl na początku września średnia cena oleju napędowego w Polsce wynosiła 8,39 zł za litr. Już tydzień później wzrosła do 8,75 zł, a 16 września osiągnęła 8,89 zł za litr.
Oznacza to wzrost o 50 groszy na litrze w ciągu zaledwie dwóch tygodni. W przypadku samochodu ciężarowego pokonującego miesięcznie kilkanaście tysięcy kilometrów różnica przekłada się na tysiące złotych dodatkowych kosztów.
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Prognozy e-petrol.pl na okres 21–27 września zakładały ceny oleju napędowego w przedziale 8,99–9,28 zł za litr.
Wyższe koszty oznaczają presję na stawki transportowe
Przewoźnicy mają ograniczone możliwości absorbowania tak gwałtownych podwyżek. Koszt paliwa stanowi znaczną część całkowitego kosztu realizacji przewozu, szczególnie w międzynarodowym transporcie drogowym, gdzie ciężarówki miesięcznie pokonują bardzo duże dystanse.
W praktyce wzrost cen diesla coraz częściej oznacza konieczność stosowania korekt i dopłat paliwowych albo renegocjowania wcześniej ustalonych stawek.
Problem szczególnie mocno odczuwają firmy realizujące przewozy na podstawie długoterminowych kontraktów ze stałą ceną. Jeśli umowa nie przewiduje mechanizmu automatycznej korekty paliwowej, gwałtowny wzrost kosztów może znacząco ograniczyć marżę przewoźnika.
Presja nie kończy się jednak na samych firmach transportowych. Wyższe koszty przewozów są stopniowo przenoszone na spedytorów, producentów, dystrybutorów i ostatecznie również na ceny dostarczanych produktów.
Transport międzynarodowy szczególnie wrażliwy na zmiany
W europejskim transporcie drogowym sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że paliwo jest tylko jednym z rosnących kosztów. Przewoźnicy ponoszą również coraz wyższe opłaty drogowe, koszty wynagrodzeń kierowców, serwisowania pojazdów, ubezpieczeń oraz finansowania floty.
Dlatego nawet stosunkowo niewielka podwyżka ceny jednego litra diesla, pomnożona przez tysiące litrów zużywanych przez pojedynczy zestaw ciężarowy, szybko staje się istotną pozycją w miesięcznym rachunku przedsiębiorstwa.
Czy są widoki na poprawę?
Najbliższe tygodnie trudno uznać za okres, w którym można spodziewać się szybkiego powrotu do wcześniejszych poziomów cen. Rynek paliw pozostaje bardzo podatny na sytuację geopolityczną, ceny ropy, dostępność paliw oraz zmiany na rynku hurtowym.
Pewnym pozytywnym sygnałem jest to, że ceny hurtowe potrafią reagować znacznie szybciej niż ceny detaliczne. Jeżeli sytuacja na rynku ropy i w dostawach paliw zacznie się stabilizować, spadki mogą z czasem pojawić się również na stacjach.
Na razie jednak przewoźnicy muszą zakładać utrzymanie wysokich kosztów paliwa i bardzo ostrożnie kalkulować nowe zlecenia.
Rynek transportowy czeka trudny okres
Wrzesień pokazuje, jak szybko sytuacja na rynku paliw może zmienić warunki funkcjonowania całej branży TSL. Przy obecnych cenach oleju napędowego utrzymywanie stawek przewozowych ustalonych w zupełnie innych warunkach staje się dla wielu firm coraz trudniejsze.
Jeżeli diesel pozostanie w okolicach 9 zł za litr lub przekroczy ten poziom na dłużej, presja na wzrost cen transportu drogowego w Polsce i Europie będzie się utrzymywać. Dla przewoźników najważniejsze staje się więc bieżące monitorowanie kosztów i uwzględnianie zmian cen paliwa w kalkulacji frachtów.




